Get Adobe Flash player
02 lutego 2016

Majewski: Cieszę się z rywali w Polsce, ale zamierzam jeszcze trochę popanować

Rywalizacja kulomiotów na Pedro’s Cup zapowiada się super-ciekawie. Tomasz Majewski będzie musiał się napracować, aby z honorem pożegnać się z mityngiem. Wiele może się wydarzyć także na rozbiegu tyczkarzy. To będzie mocny akord, na początek sezonu halowego.


Nasz najbardziej utytułowany obecnie lekkoatleta, podwójny mistrz olimpijski Tomasz Majewski 5 lutego w łódzkiej Atlas Arenie rozpocznie pożegnalny sezon. Już wiadomo, że te szczególne dla niego zawody nie będą spacerkiem. Respektu dla odchodzącego mistrza raczej nie będą chcieli okazać jego następcy. Konrad Bukowiecki, który w startowej formie jest od 4 tygodni, już na pierwszych zawodach pokazał, że stale ma apetyt na nowe rekordy.  Niespełna 19-letni kulomiot  Gwardii Szczytno zaczął sezon od halowego rekordu świata juniorów (22,48 m, 6-kg kulą). A 16 stycznia w Toruniu wyrównał swój seniorski rekord życiowy w hali, 20,46 m.
Chwilowo jednak dokonanie Bukowieckiego w cień usunął Michał Haratyk, który podczas sprawdzianu PZLA w Spale uzyskał rewelacyjny wynik 20,74 m. 23-latek z KS AZS AWF Kraków tym rzutem w trzeciej próbie konkursu poprawił swoją „życiówkę”, wypełnił minimum na HMŚ w Portland, uplasował się na szczycie europejskich tabel i został wiceliderem wszech czasów w halowych startach Polaków. Dalej pchał tylko Tomasz Majewski.
- Cieszę się, że mam w Polsce coraz mocniejszych rywali. Z każdym kolejnym sezonem poziom mojej konkurencji rośnie, to już są naprawdę mocne wyniki. Ale zapewniam, że nie dam się łatwo zdetronizować młodym. Panuję w polskiej kuli od paru lat i jeszcze ten jeden sezon zamierzam popanować. Nie będzie łatwo, ale na pewno ciekawie - zapewnia Tomasz Majewski.

Tyczkarze idą łeb w łeb
Obserwując ostatnie wydarzenia ze światowych hal lekkoatletycznych, na Pedro’s Cup można się spodziewać bardzo zaciętej rywalizacji tyczkarzy. Robert Sobera, czwarty zawodnik HME w Pradze 2015, w miniony weekend zajął drugie miejsce na mityngu w Zweibrücken skacząc 5,61 m. 27 stycznia  w Cottbus mistrz świata z hali Konstandinos Filippidis i brązowy medalista MŚ z Pekinu Piotr Lisek skakali niemal równie wysoko – obaj pokonali wysokość 5,60 m. Dzięki mniejszej liczbie zrzutek Grek zajął 4. miejsce, Polak - 5. Ale zaledwie cztery dni wcześniej w Rouen Filippidis pokonał wysokość 5,77.
W konkursie weźmie jeszcze udział były mistrz świata i brązowy medalista ostatnich MŚ w Pekinie, Paweł Wojciechowski.
- Widziałem video ze zgrupowania w Południowej Afryce, z którego właśnie wrócił Paweł Wojciechowski. Może się okazać, że to on jest w najlepszej formie. Oddawał treningowe skoki, a poprzeczka zawieszona na wysokości 5,70 wcale nie chciała spadać – zapewnia  Sebastian Chmara, dyrektor mityngu Pedro’s Cup Łódź 2016, który wiele obiecuje sobie także po starcie Brazylijczyka, Tiago Braz da Silvy, czwartego skoczka HMŚ w Sopocie 2014. – To w końcu podopieczny słynnego Witalija Pietrowa, poza tym, szykuje się na igrzyska olimpijskie we własnym kraju. To może być jego sezon – przewiduje Chmara.