Get Adobe Flash player
05 lutego 2015

Konrad Bukowiecki – kulomiot na miarę naszych marzeń o potędze

ur. 17 marca 1997 r. klub: Gwardia Szczytno trener: Ireneusz Bukowiecki, ojciec, były wieloboista, brązowy medalista halowych mistrzostw Pol-ski, policjant, pracownik Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie



Do osiągnięcia pełnoletniości pozostał mu jeszcze ponad miesiąc a Konrad Bukowiecki już staje się gwiazdą. I to w konkurencji, w której zawodnicy dwukrotnie starsi od niego święcą życiowe tryumfy.  
W zeszłym sezonie rewelacyjny zawodnik Gwardii Szczytno osiągnął wszystko, o czym mógł ma-rzyć kulomiot w jego wieku. W amerykańskim Eugene dosłownie zdeklasował rywali sięgając po tytuł mistrza świata juniorów, by krótko potem w podobnym stylu zwyciężyć w igrzyskach olimpij-skich młodzieży rozgrywanych w chińskim Nankin.
– Rzeczywiście, poza rekordem świata na otwartym stadionie, niewiele zostało do osiągnięcia na tym etapie – przyznaje rzeczowo Bukowiecki, a trzeba dodać, że rekordów ma w swoim dorobku niemało.
W lipcu 2014 w Eugene pchając kulą 6-kilogramową ustanowił rekord Polski juniorów i rekord Europy juniorów młodszych (22.06).
W grudniu w Spale Konrad posłał 5-kilogramową kulę na odległość 24.24, co jest nieoficjalnym halowym rekordem świata juniorów młodszych.
O mały włos doszło do naruszenia konstrukcji hali, bo chłopak przerzucił rzutnię. Od stycznia tego roku wszedł już w wiek juniorski i zaczął od… halowego rekordu świata juniorów. Rezultat 22.38 uzyskany 24 stycznia odpowiednią dla tej kategorii wiekowej kulą o wadze 6 kg, lepszy od dotych-czasowego rekordu Davida Storla o 3 cm, nie został jednak uznany przez IAAF ze względów for-malnych – na toruńskim mityngu zabrakło kontroli antydopingowej. No cóż, można by rzecz – co ma wisieć nie utonie.
– Mam jeszcze dużo czasu na pobicie tego rekordu, bo juniorem będę do końca 2016 roku – mówi Bukowiecki.
Warto podkreślić, że jedynymi miotaczami, którzy w tym wieku osiągali podobne wyniki byli wspo-mniany już Storl i Nowozelandczyk Jacko Gill (dziś 20-latek). Nic więc dziwnego, że o Bukowieckie-go upominają się gwiazdorskie imprezy. Swój rekord życiowy standardową kulą (7,26 kg) ustanowił 7 stycznia w Warszawie – 19.41. Chłopak przyznaje jednak, że wśród sławnych kulomiotów bywa mu… smutno.
– Od 5 stycznia do 30 grudnia 2014 nie przegrałem żadnych zawodów i trochę się do tego przyzwy-czaiłem. A teraz mityng po mityngu muszę uznać wyższość rywali. To przykre, nawet jeśli są to za-wodnicy dużo starsi, silniejsi, bardziej ustabilizowani.
Staram się jednak tym nie załamywać. I jak pokazuje przykład z Torunia, wcale nie przeszkadza mi to w rywalizacji juniorskiej – zapewnia Bu-kowiecki.
Na załamywanie się z pewnością za wcześnie, podobnie jak na wielkie oczekiwania wobec Konrada na seniorskiej rzutni. On sam nigdzie się nie spieszy.
– Do Rio de Janeiro pojadę po naukę, nie nastawiam się na pozycje medalowe. Chodzi o to, żebym w 2020 roku w Tokio był już pewniakiem – podsumowuje 17-letni kulomiot. Czy ktoś miałby coś przeciwko temu?