Get Adobe Flash player
20 lutego 2008

VII Międzynarodowy Mityng Lekkoatletyczny (hala)

Bydgoszcz, 20 lutego 2008


Gwiazdy jasno nie świeciły, ale emocje były spore - tak w wielkim skrócie można powiedzieć o halowym mityngu Pedro's Cup Bydgoszcz 2008. W środę 20 lutego, w hali "Łuczniczka" zwyciężyli: trzykrotny wicemistrz świata (2001, 2005 i 2007), 27-letni Rosjanin Jarosław Rybakow w konkursie skoku wzwyż wynikiem 2.34 oraz jego rodaczka, wicemistrzyni świata 2007 z Osaki, 27-letnia Swietłana Fieofanowa w skoku o tyczce rezultatem 4.71.

8 marca Rybakow skoczył w Walencji tyle samo co w hali "Łuczniczka" zdobywając srebrny medal 12. halowych mistrzostw świata (przegrał ze Szwedem Stefanem Holmem - 2.36).

Zwycięstwo Fieofanowej nad Brdą było sporym zaskoczeniem, zwłaszcza, że parę dni wcześniej jej rodaczka Jelena Isinbajewa poprawiła w Doniecku należący do niej halowy rekord świata na 4.95. Po tym sukcesie powiedziała, że czuje się na tyle mocna, by myśleć o jeszcze wyższej wysokości, i to w Bydgoszczy.

Mimo, że to jej się nie udało, zaś na rekord liczyli zarówno organizatorzy zawodów jak i kibice, którzy zapełnili halę "Łuczniczka" (ponad 5 tys.), emocji w środowy wieczór nie brakowało. A to "dzięki" gwiazdom, które tego dnia nie zaświeciły najjaśniejszym blaskiem. Po raz kolejny uwypukliło się piękno sportu. Jaki byłby on nudny, gdyby wciąż wygrywali faworyci...

Uradowana Fieofanowa mocno podkreśliła, że z pokonania "carycy tyczki" nie wyciąga żadnych wniosków, bo jest ona poza zasięgiem wszystkich zawodniczek. "A to, że dziś przegrała, zdarzyć się może najlepszym. Po prostu to nie był jej dzień".

"To prawda - odparła mistrzyni olimpijska, świata i Europy. - Po rekordzie świata w Doniecku i przeżyciach związanych ze spotkaniem z prezydentem Rosji w poniedziałek w Sankt Petersburgu, miałam jednak za mało czasu żeby wyciszyć się, odpocząć. Starałam się jednak pokazać wspaniałej publiczności z jak najlepszej strony. To moja pierwsza porażka od lipca 2006 roku. Opuszczam jednak Bydgoszcz w dobrym nastroju, bo byłam tu goszczona wspaniale. Czułam się jak królowa, a tylu dziennikarzy to widywałam tylko podczas mistrzostw świata".

Bardzo dobrze skakała Monika Pyrek (MKL Szczecin), która pokonała 4.61. Identyczną wysokość zaliczyła Jelena Isinbajewa i obie zawodniczki zajęły ex aequo drugie miejsce.

W ślady Isinbajewej poszedł mistrz świata z Osaki 2007 Donald Thomas i również nie wygrał konkursu. Urodzony na Bahamach były koszykarz musiał zadowolić się piątą lokatą (2.24). Rekordzista Polski (2.38) Artur Partyka powiedział, że po raz pierwszy widział tak nieregularnie skaczącego zawodnika. "Jest bardzo trudno cokolwiek mówić na temat Thomasa, bo jest nieobliczalny".

Największą gwiazdą, która rozjaśniła Bydgoszcz był Siergiej Bubka. Ukrainiec, rekordzista świata w skoku o tyczce (6.15) przyjechał na specjalne zaproszenie organizatorów mityngu Pedro's Cup i rodaka, trenera Moniki Pyrek Wiaczesława Kaliniczenki.

45-letni Bubka jest pierwszym wiceprezydentem Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). Pełni również funkcję przewodniczącego komisji ds. rozwoju lekkiej atletyki na świecie. W rozmowach z dziennikarzami nie ukrywał, że jest bardzo zaangażowany w zmiany, które prowadzą do upowszechnienia, popularyzacji i ciągłego uatrakcyjniania lekkoatletycznych zawodów. "Musimy iść z duchem czasu, dostosowywać się do tego, co dyktuje nam życie. Stojąc w miejscu, będziemy się cofać. Nie zamierzam być wiceprezydentem i szefem komisji na papierze. Mam na tyle siły i zapału, by działać".

Wiele ciepłych słów powiedział Siergiej Bubka na temat bydgoskiego mityngu. "Już po pierwszych zawodach doszły do mnie bardzo pozytywne opinie, a po kolejnych - wysoka ocena była potwierdzana. Najlepszym dowodem jest obecność wszystkich najlepszych na świecie tyczkarek i najlepszych skoczków wzwyż. Koncepcja połączenia sportu i muzyki w jeden spektakl, której byłem i jestem nadal zwolennikiem, przypadła do gustu niemalże wszystkim lekkoatletom skaczącym wzwyż i o tyczce".

Prezes firmy Strauss Cafe Poland Jacek Kazimierski zaprosił uczestników mityngu na kolejny Pedro's Cup. Jako pierwsza udział zadeklarowała Isinbajewa, podnosząc na te słowa spontanicznie ręce, z nie umytymi od czarnego smaru do tyczki dłońmi. Przyznała, że znakomicie czuje się w Bydgoszczy, gdzie jest traktowana jak królowa.